Impulsy elektryczne – failed

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, w krainie koszmaru… A nie, to było w Bielsku. Remontowałam stary dom, musiałam wymienić całą instalację wewnątrz mieszkania i podpisać umowę na dostawę prądu…
No spoko. Pojechałam do Firmy Od Prądu z dokumentami, że Firma Od Prądu to teraz dwie spółki (jedna od papierów, druga od dystrybucji) to musiałam latać między dwoma budynkami – nic to, młodam, mogę. Szkoda, że to była zima i odsyłano mnie kilka razy – nie, proszę zapytać w pokoju nr x, nie – tym zajmuje się pani w pokoju y, opłatę należy uiścić w pokoju z, a potem wziąć potwierdzenie w pokoju b, potwierdzenia potwierdzeń w budynku za tamtym pagórkiem. To proszę skserować kilkadziesiąt razy, oczywiście kopiarka płatna i czynna do którejś tam.
WTF? Cóż, zniesłam…


Zaznaczyłam, że chodzi o założenie nowego licznika i „odkręcenie kurka”, elektryków od instalacji mam, prąd w domu jest, chodzi tylko o remontowane mieszkanie, prace w środku skończone. Ok. Dowiedziałam się, że umowę na dostawę prądu mogę podpisać dopiero, kiedy monterzy założą licznik. Yyy, no dobrze. Umówiłam się z monterami na dany dzień z zaznaczeniem, że jestem w domu najwcześniej przed 17:00.
Wypracowuję grzecznie PKB w mojej korpo, a tu telefon: pani kierowniczko, my tu jesteśmy, ale tu już jest przyłącze do budynku, co mamy zrobić? Ja: yyyy, ale jakie przyłącze? Mieliście podpiąć jedno mieszkanie i założyć licznik. Pan monter: ale myśmy przyjechali zwyżką i wyłączyliśmy prąd w dzielnicy na pół dnia… Ja: yyyyyyyyy.
Całe szczęście, że w Firmie Od Prądu mam znajomego oblatanego we wszystkich procedurach, zadzwoniłam do niego. Ekipa została odwołana, dzielnica mnie jeszcze nie znała i nie wiedziała, kogo zlinczować.

Jadę do Firmy Od Prądu, podpisać tę cholerną umowę. Znów mnie odsyłają od pokoju do pokoju, gdyż najpierw muszę podpisać protokół. Luz, człowiek podobno do wszystkiego się przyzwyczaja, choć ja nie należę do najbardziej cierpliwych istot na ziemi, zagryzam zęby i latam. Szukam Człowieka Od Protokołów. Nie znajduję, dzwonię więc do znajomego. On niesie pomoc, znajduje się protokół, i co ja paczę… protokół dotyczy nowego przyłącza do budynku… WTF? Staram się najspokojniej jak potrafię wyjaśnić, że ^*%*^&$^ żadnego nowego przyłącza nie ma, jest stare, muszą je mieć na planach, ja jestem tylko na nowo wpięta do skrzynki i mam nowy licznik! No niestety, jeśli nie podpiszę protokołu, nie będę mogła podpisać umowy…

Podpisałam fikcyjny protokół, podpisałam umowę, poszłam do domu się urżnąć.

Go home evolution, you’re drunk.

wtf

 

 

 

 

 

 

Źródło

 

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *