Subiektywnie o modnych gadżetach dziecięcych, epizod 01.

Jako „młoda”, hehe, mama regularnie przeglądająca blogi i periodyki wnętrzarskie, muszę być na czasie z modą i szkolić dziecię, bo czym skorupka za młodu i tak dalej. Od czasu do czasu wpadam więc w szał zakupowy i rzucam się na dziecięce gadżety. Czy warto? W większości przypadków kwestia indywidualna, ale podzielę się swoimi recenzjami w nowym cyklu „Malwina approved” 😉

sm1a

1. Smoczek Hevea. Wygląda dziwnie, mocno oldschoolowo, powiedzmy, że jest to szorstka uroda, ale jest modny, ekologiczny, z kauczuku i zawładnął Instagramem 😛
Młoda, dopóki była na piersi, nie tolerowała smoczków w ogóle więc kiedy wypluwała Haveę myślałam sobie – ok, dziewczę bezsmoczkowe, może i dobrze. Ale kiedy byłam zmuszona odstawić ją od piersi wciąż miała silny odruch ssania i przed snem zaczęła przyjmować smoka z wielką chęcią. Tylko nie Haveę… Krzywi się i wypluwa. Nie wiem czy smak, czy konsystencja, czy wielkość, ale wyjątkowo jej nie pasuje. Jedynie słuszne są anatomiczne smoczki Nuk. No trudno, nie dla nas ciumkacze ekstraordynaryjne.
Przy okazji, Nuk ma genialny wynalazek (być może inne marki też, nie sprawdzałam) – smoka fluoroscencyjnego. Umieszczenia smoczka w jęczącej paszczy ciemną nocą to kaszka z mleczkiem ^_^

sm4

sm2sm3

2. Miseczka (i talerzyk, który na razie czeka na swój czas) Bloomingville. Naczynia plastikowe, z porządnym nadrukiem. Śliczne jak wszystko tej marki, ich design łykam jak Reksio szynkę. Niczego szczególnego od miseczki nie wymagałam więc rzuciłam się na to, co mi się po prostu podobało.

mi1

Well. Plastik kiepski, Młoda jest na etapie zrzucania wszystkiego, co tylko da się zrzucić i miska kilka razy wylądowała na glebie. Zdarzył się ten jeden raz za dużo – miska pękła i rozpadła się na dwie części. I to nauczyło mnie, że nawet od miski należy wymagać. Zwłaszcza od takiej, która nie jest najtańsza i dostaje się w dziecięce ręce.

mi2

Przyjaciółka przyniosła mi zestaw z Ikei (już go niestety nie ma w ofercie) po synku (więc trochę już przeszedł) i różnica jest, niestety na niekorzyść Bloomingville, kolosalna. Ikeowski nie dość, że pancerny to jeszcze praktyczny, podbity gumą, nie ślizga się. I całkiem niebrzydki, nawet taki nadgryziony zębem. Również czasu 🙂
Bardzo się zawiodłam na Bloomingville i choć mam kilka innych produktów tej modnej, duńskiej marki, z których jestem zadowolona, to niesmak pozostaje.

mi4

3. Pierwszy kubeczek. Suavinex. Nareszcie gadżet trafiony.

ku3

Materiały świetnej jakości, fajne uchwyty, z którymi mała sobie radzi i silikonowy dzióbek. Dzióbek ma jedną dziurkę odpowiedniej wielkości i choć zanim dziecko nauczy się pić, trochę się leje po brodzie,  tojak już, mniej więcej, opanuje zasysanie, wszystko gra. Nie krztusi się, a idzie szybko. Podziałka po miesiącu użytkowania wciąż jest na swoim miejscu, nie ściera się.

ku4

ku2

ku1

Malwina approved, co mnie cieszy bo naprawdę solidna rzecz. I ładna, oczywiście 😉 Nie przecieka! Gorąco polecam. Muszę przetestować inne produkty tej marki.

Jak wasze doświadczenia z modnymi „mast hewami”? Wszystkie się sprawdzają?

Howgh!
M.

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *