Farba tablicowa wciąga jak bagno.

Obiecywałam sobie, że już nie dotknę tablicówki, bo pomalowałam nią kominek (BTW, genialne rozwiązanie, w ogóle nie widać sadzy! Szczerze polecam zamiast kafli) i drzwi wejściowe, wystarczy. No cóż, nie wytrzymałam… Z farbą tablicową jest jak z tautażem, kiedy zrobisz pierwszy, zawsze chcesz więcej 😉

Miałam w kuchni kawałek ściany, który był już lekko zabrudzony, do tego nie do końca wykończony, bo zmieniałam ramkę kontaktów i trzeba było ciut przyszpachlować. Na zdjęciach tego nie widać, ale naprawdę była brzydka.

kuch1

4

Znalazłam jeszcze jedno usprawiedliwienie, jestem sklerotyczką, teraz mogę sobie zapisać i mieć pewność, że nie zgubię (nagminnie również wszystko gubię) karteczki 😉 So clever 😉

kuch2

Aaa, byłabym zapomniała, tablicówka pasuje do doniczek 😛

kuch3

8

kuch4

Powiedzcie, że was też to wciąga…

Comments

comments

4 thoughts on “Farba tablicowa wciąga jak bagno.

  1. Ja jeszcze nie korzystałam z tej farby, chociaż już wiele o niej słyszałam. Ciekawa jestem, jak się w praktyce sprawuje i czy rzeczywiście można tak po niej pisać i zmazywać…:)

    • Można 🙂 Serio. Nad kominkiem mam ją jakieś 1,5 roku, piszę, maluję, mażę i apiat od nowa. Nie zostaje ślad.
      Jedna tylko rada, odczekać, żeby porządnie wyschła. Kiedy pierwszy raz malowałam, byłam tak niecierpliwa, że jak tylko ciut zaschła, zaczęłam bazgrać. Zostały mi potem kontury Cartmana z Southparku 😉
      No i jeszcze jedno, teraz można kupić tablicówkę w różnych kolorach. Turkusową malowałam doniczki na zioła, świetnie wyszło 🙂

      Udanego weekendu! 🙂

    • Też jestem zadowolona, nie dość, że wpasowało się świetnie to jeszcze moge notować 🙂
      Ale mam nadzieję, że na tym przystopuję, bo mam juz tablicę w salonie i w przedpokoju, far enought 😉
      Pozdrowienia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *