bonŻur

Przez ostatni tydzień na południu kraju lało i było zimno. Bardzo lało i było bardzo zimno. Zmokłam i zmarzłam. Bardzo.
Moi Hiszpanie, którzy akurat przylecieli, byli zachwyceni – w Sewilli temperatury dochodziły do 43 stopni, a u nas taka ulga. Zdenerwowało mnie to, zaprawdę. 43 stopnie to nawet dla mnie ciut za dużo, ale jeśli alternatywą jest pleśnienie w deszczu, wybieram upał. Postanowiłam się zemścić za tę niesprawiedliwość, zrobić, ukochany przez moich Hiszpanów, żurek i zjeść go sama! Kiepska zemsta, ale było pyszne 😉

4

Continue reading