Gipsowe litery – to proste!

Wreszcie nadszedł czas częstej depilacji i wciągania brzucha, czytania w ogrodzie, grillowania i popijania tinto de verano. Zrobiło się ciepło.
W ogrodzie zaczyna nieśmiało rosnąć trawa, tydzień deszczu jej nie zaszkodził, na szczęście. Póki co jednak nie wolno deptać (mam swój Wawel, kurna -_-), uwiłam więc sobie gniazdo na balkonie. Nie rozwiesiłam jeszcze lampionów (o których kiedy indziej) – prognozy straszą burzami, ale inne gadżety powywlekałam 😉 Między innymi gipsowe litery zrobione przez Aśkę.

2

Continue reading

bonŻur

Przez ostatni tydzień na południu kraju lało i było zimno. Bardzo lało i było bardzo zimno. Zmokłam i zmarzłam. Bardzo.
Moi Hiszpanie, którzy akurat przylecieli, byli zachwyceni – w Sewilli temperatury dochodziły do 43 stopni, a u nas taka ulga. Zdenerwowało mnie to, zaprawdę. 43 stopnie to nawet dla mnie ciut za dużo, ale jeśli alternatywą jest pleśnienie w deszczu, wybieram upał. Postanowiłam się zemścić za tę niesprawiedliwość, zrobić, ukochany przez moich Hiszpanów, żurek i zjeść go sama! Kiepska zemsta, ale było pyszne 😉

4

Continue reading

Dzwonił czyli nieporadnik randkowy

Przyjaciółka od jakiegoś czasu obczaja różnego typu portale, w celu uniknięcia spędzenia reszty życia w kawalerce pełnej kotów.
Efekty są różne, ale ostatnio poznała dość obiecującą partię. Ja jestem oczywiście informowana o postępach na bieżąco 😉 Wygląda to mniej więcej tak:
– Zaproszę go na kawę, musimy się poznać.
– Heh nie odpisuje, co robić??
– Nadal nie odpisuje! Mam go gdzieś!
– Nikt mnie nie kocha, moje życie nie ma sensu…
– Oooo, odczytał wiadomość. Nie odpisuje! Kurde na pewno się wygłupiłam…
W końcu:
– Stara!! Dzwonił!!!!
Ja: I co? I co?
NIE ODEBRAŁAM :O

Woman Waiting for Phone to Ring

Kacobiad – kurczak w płatkach

Weekend, czas bezczeszczenia zwłok, resetu, podróży do krainy zapomnienia.

Spędziłam bardzo miłą sobotę, głównie odpoczywając z kawą i sernikiem, patrząc na kwitnące różaneczniki i kupując roślinki – ligustr na żywopłot, werbenę na parapet, róże i piwonie do ogrodu. Żeby nie mieć wyrzutów sumienia za czysty hedonizm, popołudniu pomalowałam kolejny panel na płot.
I w nagrodę za tę obowiązkowość wybrałam się wieczorem na piwo 🙂

collage-saturday

Continue reading

Sałatka z kozim serem i kurczakiem

Czołem.
Wczoraj z braku czasu  (wykorzystujemy ładną pogodę, malujemy płot i kopiemy w glebie) przygotowałam na obiad sałatkę. Ale to nie była zwykła sałatka, to była SAŁATKA 😀 Jak mawia Justa: hucznie polecam!
Przy okazji ciekawostka taka, kliknęło mi się niechcący i przeszłam do drugiej karty w przeglądarce, i „to nie była zwykła sałatka” wpisałam w googla, zamiast tu. Druga pozycja: Karramba – „Pocałuj mnie w dupę” :O Zaprawdę chciałabym poznać ten ciąg logiczny…

3

Continue reading

Drugie życie szafki łazienkowej

Odgrzeję kotleta, większość wolnego czasu spędzam teraz w ogrodzie, trzeba go doprowadzić do porządku (czyli rzucić granat, wykopać pokrzywy, których korzenie sięgają jądra ziemi i takie tam, normalka), brakuje więc czasu na meble (a mam np. biurko do odnowienia…). Chciałam jednak pokazać bardzo starą szafkę łazienkową, której dałam drugą szansę i postanowiłam odnowić.

Jakość zdjęć, jakby to ując – dokumentalna 😉 Wtedy robione jedynie na użytek własny – sorry.

Szafka wnękowa, wyrwana ze ściany w łazience, wyglądała tak:

collage - szafka1

Continue reading