Na rozgrzewkę bogracz

Nadszedł ten najgorszy czas w roku, kiedy dzień zaczyna się w momencie wyjścia do pracy, a kończy kiedy z niej wracam. Przed – ciemno, po – ciemno. Mgliste i zimne wieczory spędzam z książką przy kominku, zazwyczaj podjadając więcej niż zwykle. Cóż, w tym paskudnym okresie zawieszenia między jesienią a zimą, też trzeba mieć coś z życia 😉 Wczoraj rozgrzewał mnie bogracz 🙂

1

Oto prosty przepis.

Składniki:

– ok. 600g wołowiny (kupiłam wołowe na rolady, polecam, bo mięso było kruche już po ok. 40 minutach, a nie po kilku godzinach gotowania)
– 1 większa cebula
– 3 ząbki czosnku
– marchewka
– 2 czerwone papryki
– 4 średnie ziemniaki
– puszka pomidorów
– jedna papryczka chili (dla tych, co lubią ostre)
– łyżeczka papryki (najlepiej wędzonej)
– bulion (wołowy, od biedy może być z kostki)
– sól, pieprz
– oliwa

Przygotowanie:

Mięso kroimy w kostkę i podsmażamy na oliwie (żeby zamknąć pory). Kiedy się zetnie i zezłoci, odstawiamy.
Cebulę i czosnek siekamy, wrzucamy na gorącą oliwę, kiedy się zeszklą dodajemy pokrojoną w półplasterki marchewkę i pokrojoną w kostkę paprykę. Kiedy trochę zmiękną wrzucamy z powrotem mięso, dodajemy puszkę pomidorów (bez puszki ;)), przyprawiamy papryką, solą i pieprzem, i zalewamy bulionem (jakieś 1,5 szklanki). Dusimy jakieś 40 minut na niewielkim ogniu, w razie potrzeby uzupełniając płyn.
Obieramy ziemniaki i kroimy w kostkę. Kiedy mięso będzie już miękkie, wrzucamy ziemniaki i gotujemy całość do ich miękkości.
Na koniec można jeszcze zrobić kluseczki (jajko, mąka, woda), ale mnie potrawa wydaje się na tyle treściwa, że nie praktykuję. Najlepiej smakuje ze świeżym pieczywem 🙂

 

bogracz

5 2

Comments

comments

2 thoughts on “Na rozgrzewkę bogracz

  1. Witam da się tu zauważyć iście posiłęk dla robotnika na budowie lub rolnika. Zjeść taką potrawę raz i nie musimy praktycznie jeść niczego do wieczora. Pozdrowienia, dla wszystkich, którzy pracują fizycznie.

  2. Uwielbiam takie jednogarnkowe dania. Nie zawsze jest czas, żeby bawić się w wyciąganie połowy kuchni do ugotowania potrawy, a tu cyk cyk i wszystko do jednego gara. Lubię takich potraw zawsze zrobić więcej , żeby zostało na następny dzień (a czasem nawet i kolejny) bo wtedy wszystko się „przegryzie” i jedzenie ma lepszy smak. Przepis zapożyczam i jutro ugotuję 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *