Drugie życie krzesełka dziecięcego

Koleżanka spodziewa się dziecka i w ramach przygotowań przytargała mi stare, lekko nadszarpnięte zębem czasu, krzesełko. Przełamując stereotyp „dla dziewczynki różowe” – bo to będzie córa – postawiłyśmy na biel i miętę.
12

Tak wyglądało przed metamorfozą.

1

3

4

Po opaleniu i przeszlifowaniu do gołego drewna, pomalowałam całość na biało i dodałam miętowe „skarpety”.

9

10

Wspólnie uznałyśmy, że warto zachować motyw zająca, ale w bardziej nowoczesnej odsłonie. Myślałam, że zrobię transfer, ale nie mogło pójść tak łatwo 😉 Nie udało mi się uzyskać właściwego koloru na wydruku więc odbiłam lekko kontur i namalowałam dziada ręcznie 😉

15

6

krzeslo2

Przed i po.

krzeslo1

krzeslo3

I tak oto krzesełko trafi do trzeciego już pokolenia 🙂 Niech służy jak najdłużej.
Howgh!

Comments

comments

2 thoughts on “Drugie życie krzesełka dziecięcego

  1. Bardzo mnie interesuje, jak to zrobiłaś „technicznie”… czym opalałaś, czy użyłaś papieru ściernego i jakich farb (podkładowej, kredowej?). Proszę o odp, bo efekt świetny i chce ze swoim krzesełkiem zrobić coś podobnego.

    • Najszybsza odpowiedź świata 😛 Przepraszam, miałam roczną przerwę…
      Używam najprostszej opalarki, takiej za 50zł z Castoramy. Na moje potrzeby jest wystarczająca, a ściągałam też farbę ze sporej powierzchni bo z czterech par drzwi. Dała radę 🙂 Generalnie farby olejne i lakiery trzeba opalić i zeskrobać szpachelką, szlifierki się po prostu zapychają. Po zdjęciu lakieru, przetarłam papierem setką – dla wyrównania i zmatowienia. Farba jest akrylowa bezpieczna dla dzieci (kredowe są mniej trwałe, a krzesło dziecięce jest jednak dość eksploatowane) i lakier. Wsio 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *