Wirus

On ma laptopa po reinstalce, rzuca mięsem przy ustawieniach więc niosę pomoc.  Ogarniam połączenia sieciowe i wpadam na doskonały pomysł – wykorzystam sytuację, zrobię mu miłą niespodziankę! Ustawiłam słodką tapetkę ze swoim zdjęciem. Kończę, zamykam komputer, idę do kuchni i coś tam sobie pichcę.

Nagle słyszę: „JEZU, CO TO JEST?! Uff, myślałem, że wirus…!”.

Odpalił komputer…

no1
Autor grafiki: TsaoShin (BTW polecam, świetne :))

Dialogi

Życie tworzy dialogi, które jak nic innego potrafią sprawić, że – cytując klasyka – my face is priceless. Chciałam się podzielić swoimi wrażeniami, zaznaczając, że to kategoria z serii „pamiętaj, żeby nie robić tego samemu w domu” 😉

Ja do Niego o zasłyszanej historyjce miłosnej z życia wziętej: ach, on jest taki romantyczny, cały czas o niej myśli! Nawet jedzenie mu się z nią kojarzy…
On: yhm…
Godziny poranne w któryś weekend, telefon, odbieram.
On: jem śniadanie i pomyślałem o tobie!
Ja: oo, naprawdę?! A co jesz?
On: kanapki z pasztetem…

wtf

 

Let’s start it!

Second Life Project czyli to co dziewczyny lubią robić po pracy.

Zaczęło się od remontu starego mieszkania w bardzo starym domu. Gdzieś w jego połowie (remontu, nie mieszkania ;)) spłukałam się doszczętnie, zaczęłam więc kombinować wyposażenie adaptując w nowe okoliczności to, co zastałam i to co już wlekło się za mną przez kilka przeprowadzek.  Nigdy nie byłam zwolennikiem nowoczesnych, sterylnych wnętrz, więc bardzo szybko wpadłam w szał odnawiania i postarzania. Stare, ciężkie drewniane drzwi opalałam chyba przez tydzień, ale opłacało się, kocham je i nie zamieniałbym na żadne kopiuj/wklej Castorama. Takich dwóch jak moich trzech nie ma ani jednych. Rzekłam.

O remoncie mogłabym długo i kwieciście, ale nie o to, nie oto.

Tak się zdarzyło w życiu mem, że pojawiła się Joasia, równie spłukana  magister od rzeczy ścisłych, za to w wielkimi zasobami kreatywności wszelakiej i poważnymi zdolnościami manualnymi. Konkretyzując – nie trzęsą jej się ręce. Niby nic, a może ratować dupę. Albo twarz bardziej, takiego Jezusa z Borji na przykład…  W każdym razie chciałam tytułem wprowadzenia nakreślić początki działalności koła gospodyń małomiejskich, które lubimy nazywać Projektem 🙂

Witajcie.